Pewnego dnia pod koniec wakacji, koleżanka Krysia znana jako Krysiaaczek zaprosiła mnie na herbatkę  i na szkolonko. Siadłyśmy więc przy kuchennym stole, każda wyjęła swoje przydasie: papierki, dziurkacze, nożyczki, serwetki i po krótkiej wymianie skarbów zabrałyśmy się do wykonania kartki kaskadowej. I tak krok po kroku Krysia wykonała pod moim okiem swoją pierwszą kartkę kaskadową, a 2 dni później zrobiła kilka już samodzielnie. To moja wersja jesiennej kaskady.