Z tym dniem kojarzy mi się jak nic piosenka: Dzień kobiet, dzień kobiet, niech każdy się dowie, że dzisiaj święto dziewczynek… Co prawda za mała byłam na rajstopki i goździka, ale trochę czaję tamte klimaty. Przynajmniej się kobietkom słusznie należało…No i jeszcze taki motyw jakoś stoi mi przed oczami, wracającego lekko czerstwego pana ze złamanym tulipankiem do domu, hi hi – i ciekawe kto miał wtedy święto…Teraz wszystko zależy od chęci i wyobraźni naszych mężczyzn. No mnie dziś od rana same miłe rzeczy spotykają za wyjątkiem paskudnego kataru. Dostałam różyczkę, bombonierkę i torcik wedlowski w pracy. W domu obiadek przepyszny zresztą przygotował mój 12-sto letni synek, a mężuś mnie zaskoczył ulubioną czekoladką z okienkiem, kilkoma przydasiami i „zwędzonym” bukietem, zresztą zobaczcie same, a jaki pachnący…

Przez ten katar miałam takie zędy smakowe, zachciało mi się kabanosków no to dostałam ich cały pęk…

Wam też kobietki, życzę miłego wieczoru w tym dniu, jakby tak Dzień Kobiet był raz w miesiącu, byłoby super…