Jak człowiek zrobił zamówienie na styropianki i tasiemki to nie może się oprzeć i zwija. Po lewej moje wczorajsze karczoszki i nieco wcześniejsze w mało wielkanocnych kolorach, ale fajowe, niestety wstążka w kwiatki okazała się licha i trzeba było ją dobić szpileczkami z koralikiem co by się nie rozlazło. Po sezonie chyba się skusze na spróbowanie oryginalnego karczocha…