Trochę weekendów u Titanii mnie ominęło, gdyż nieco zapracowany jest początek roku i chyba w związku z tym mnie trochę dopadło lenistwo. Zapraszam na chwalenie poweekendowe. Pojawiła się w minionym tygodniu u mnie karteczka ślubna i rocznicowa – można zajrzeć do wcześniejszych postów. Udało się mężowi reanimować czytnik więc będzie „mały” wątek kulinarny. Były też inne doznania kulinarne, ale nie zdążyłam obfocić. Za to mogę podać przepisik.
1. Ciasteczka francuskie z dżemikiem ( z mirabelek wyszedł kwaśnawy, ale super w smaku) .
2. Sałatka, którą mój mąż nazywa trawiastą – składniki: sałata lodowa, rukola, małe pomidorki, serek sałatkowy grecki, troszkę oliwy z oliwek i octu winnego oraz sól, pieprz i ziarna słonecznika, jeśli ktoś zna to proponuję również odrobinę oleju z pestek dyni jest boski to tego typu sałatek, niestety drogi.
No i nie obyło się bez grzybków, wszystkimi zbiorami się nie pochwalę, bo Wam będzie ślinka ciekła. Ususzona już spora pucha i trochę pomrożonych podsmażonych kurek i niemek.
A teraz francuskie ciasteczka z pikantnym nadzieniem ( tuńczyk, feta i oliwki), które obiecałam Titanii już jakiś czas temu.

 wymieszany farszyk
 pocięte ciasto francuskie
 Zapakowane kieszonki
15-20 min i gotowe zjedzone mniej więcej w tym samym przedziale czasowym 🙂
i na dokładkę zbiory grzybowe…
I jeszcze trochę zapasów…
 pigwowiec w cukrze, jak puści sok do herbatki pychotka, a jak się znudzi to do ciasta
 gruszki w occie
i robią się naleweczki…. ale to już całkiem inna historia…