No i stałyśmy się pełnoletnie… to już 18-sty twórczy weekend lub tydzień jak kto woli. Kto lubi pozytywne chwalipięctwo zapraszam na bloga Titanii. W tym tygodniu sporo zapachów w mojej niewielkiej, blokowej kuchni. Suszą się zebrane u rodziców w ogrodzie orzechy, powolutku je obieramy. Co jakiś czas pachnie grzybami – to nasza rodzinna pasja, ostatnio namiętna rozrywka męża. No i teraz najważniejsze – mocy nabierają, leżakują nasze winne i procentowe eksperymenty. Powstała już nalewka z czarnego bzu, pigwy, ałyczy ( taka dzika mirabelka), śliwek, gruszek, a obecnie z winogron i rajskich jabłek dzięki uprzejmości mojej koleżanki z pracy. W niedalekiej przyszłości kokosowa (malibu) i świąteczna do której namawiałam Was w zeszłym roku , a teraz właśnie jest czas aby się za nią zabrać, żeby była na święta gotowa. Gwarantuję, że 100 razy lepsza niż kompocik z suszu. Przepis znajdziecie TU. Jak mi jeszcze troszkę zostanie szpirytu to i może kawową zrobię, albo likierek a'la Bailey's. Wino z winogron już bąbluje i z jabłuszek się maceruje. Jeśli chodzi o sprawy papierkowe to zrobiłam jeszcze jedną karteczkę z okazji Dnia Nauczyciela, no i rozpoczęłam sezon "ogórkowy" – czyli świąteczne przygotowania kartkowe TU i TU. Jeszcze zrobiłam słodką karteczkę która podpasowała mi na trzy wyzwania i grzybkowy ATC-iak.

 

Nalewka z winogron

 

 

Z pigwy- już tylko czekamy jak się sklaruje

 

Gruszeczki w spirytusie z cukrem- 9 miesięcy ma się robić jak ciąża 🙂

 

Rajskie jabłuszka- na razie w samym spiricie