Wakacje się kończą, zaczyna się robić ładna pogoda… wybraliśmy się więc wczoraj na grzybki 🙂 Prawie całą rodziną uwielbiamy je zbierać. Chociaż mój starszy syn zdecydowanie bardziej woli je jeść niż zbierać i tak dał się namówić na wycieczkę do lasu. Młodszy bardziej woli zbierać niż jeść, ale jest na obozie. Zabrała się z nami jeszcze jedna miłośniczka grzybów – moja siostra. Zbierania grzybów nauczyłam się od taty zwłaszcza jeśli chodzi o muchomory jadalne zwane czerwieniejącymi. Nie polecam zbierania komuś kto nie potrafi ich odróżnić od trujących. Bardzo je lubimy smażone jak kanie. Zawsze wywołują sensację u innych grzybiarzy, gdy widzą je w naszych koszykach. Szkoda, że obecnie wyprawa do lasu to ryzyko zakleszczenia i obłażenia wszelkim robactwem. Nawet po kąpieli ciągle mam wrażenie, że coś po mnie łazi. Muchomorki zjedzone, kurki i niemki usmażone do sosu i jajecznicy, podgrzybki i borowiki suszą się do wigilijnego barszczu, a z maślaczków i zajączków będzie zupka. Gotowi na fotki?

Grzybki posegregowane: taca do suszenia z podgrzybkami i borowikami

Kurki do duszenia i na sosik

Muchomorki do smażenia i na chlebek, mniam…

Przy okazji nakarmiłam konia w pobliskiej stadninie

Raczej to nie Aga, ale fotka leśnej kuzynki dla znanych mi Agnieszek 🙂

Fotka inspiracyjna z koprem ( wykrojnik zamówiony-czekam na dostawę)

Bliskie spotkanie z żurawiem na leśnej polanie