Stosując się do zasady „Cudze chwalicie, swego nie znacie” postanowiliśmy z mężem nieco bliżej przyjrzeć się własnemu miastu. Tak więc wybraliśmy się na kolejny spacer szlakiem gdyńskiego modernizmu. Gdynia choć miasto młode, ma też swoje zabytki. Na każdym kroku można odnaleźć w architekturze modernizm dwudziestolecia międzywojennego jak również inpsiracje owym modernizmem we współczesnych budowlach. Wspaniała pani przewodnik oprowdziła nas po centrum Gdyni wyjaśniając historyczne szczegóły powstawania perełek modernistycznych, kubistycznych, art deco i monumentalistycznych. W Gdyni zawsze dużo się dzieje o każdej porze roku, a zwłaszcza gdy lato w pełni, więc wieczorkiem skorzystaliśmy jeszcze z zakończenia festiwalu murali „Trafic design” i pobuszowaliśmy po gdyńskich zakamarkach, ścianach starych budynków, filarach mostów aby podziwiać murale czyli malowidła miejskie. Zrobiliśmy sobie przerwę w „Cafe strych” i gdy tylko się ściemniło uczestniczyliśmy w pokazie malowania latarką 🙂 tzn światłem laserowym, które jeszcze przez chwilę utrzymywało się w miejscu postawienia świetlnego śladu. Jak dotarliśmy do domu to nogi wychodziły nam uszami 🙂 ale było warto.Perła Gyńskiego modernizmu Ławeczka staruszkow Mural GR170 (Hiszpan) Kultowy Ikarus Cafe Strych świetlny mural (Phosffiti) wykonanie ProembrionWięcej zdjęć na Moim Fotoblogu

signature_1