Papierowe wariacje Asiola

Kartki ręcznie robione.

Laba się skończyła…

Laba, to może zbyt szumne słowo, bo mój weekend dość aktywny był pomijając 3 dni spędzone w autokarze – skutkiem czego moje stópki przypominały świńskie kopytka – takie równiutkie, ale powoli dochodzą do formy. Za to wrażeń i wspomnień moc. Po 4 klasie SP byłam w tym cudownym mieście mostów i niesamowitych efektów wieczorową porą gdy zabytki są wspaniale oświetlone. Okazało się, że sporo z dzieciństwa pamiętam. Teraz dla Was mała zajawka widoczków,.. Read More

Same newsy

Nie zdawałam sobie sprawy, że zainteresowanie produkcją papieru czerpanego jest tak duże. Na moim blogu jest to najczęściej odwiedzana strona i najczęściej oglądany kurs "Jak czerpać papier" i post na ten temat. Czasami sobie zaglądam kto mnie odwiedza i skąd przybywa. I dzisiaj przeżyłam szok. Kurs oglądano z wydawnictwa Kwartalnika INiB UMK, gdzie w gazetce "Między regałami" został opublikowany artykuł z wykorzystaniem mojego kursu i fotki. Nie powiem nic nie wiedziałam na ten.. Read More

Podsumowanie 2012

Tyle razy w zeszłym roku odwiedzaliście mojego bloga – 43122 odsłony, a przeniosłam się na własną domenę kilka dni przed 2012 rokiem. Napisałam 192 posty, a Wy skomentowaliście je 1385 razy, za co bardzo dziękuję. Szczególne podziękowania za ilość komentarzy należą się : caro78-Pysia (148) hania739 (142) Iwona (112) AgArajdlaoczu (94) Ludkasz (52) Anja (42) monika vena7 (36) titania yng nghymru (36) Dobra (33) Elunia (28) Za co dostają super buziaka  

Pro-fan

W tym miesiącu próbowałam zostać fanem sierpnia na blogu Lemonade. Ten blog powstawał razem z moimi pierwszymi krokami w scrapbookingu. Stempelki jako pierwsze scrapowe mam własnie od nich, jeszcze jako Polmpopowe, bo tak się początkowo nazywał sklep. Na początku mojego scrapowania nie miałam fachowych papierków, jako pierwsze pojawiły się w moich pracach właśnie z Lemonade. Od początku bloga brałam udział w 27 wyzwaniach, raz udało mi sie zdobyć wyróżnienie, a kilka razy miałam.. Read More

Wyprawa na grzybki :)

Wakacje się kończą, zaczyna się robić ładna pogoda… wybraliśmy się więc wczoraj na grzybki 🙂 Prawie całą rodziną uwielbiamy je zbierać. Chociaż mój starszy syn zdecydowanie bardziej woli je jeść niż zbierać i tak dał się namówić na wycieczkę do lasu. Młodszy bardziej woli zbierać niż jeść, ale jest na obozie. Zabrała się z nami jeszcze jedna miłośniczka grzybów – moja siostra. Zbierania grzybów nauczyłam się od taty zwłaszcza jeśli chodzi o muchomory.. Read More

Jestem, jestem…

Powróciłam z koloni z Białego Dunajca i już nawet odespałam zarwane nocki 🙂 Tworzę, ale na prezentacje nieco za wcześnie. Wszystko w swoim czasie a na razie kilka foto wspomnień z gór. A dzisiaj wieczorem kolejny wianek.
Park Miniatur w Inwałdzie
Dolina Strążyska tuż pod Giewontem
W Ośrodku „Borowy” ( jedzonko takie dobre, że nie dopinam się w spodnie)

Pyszności do delektowania

Zdecydowałam się na założenie kolejnego bloga, o całkiem innej tematyce ( na nim wykaże się małżonek) . Jest to blog o twórczości wymagającej więcej cierpliwości niż robienie kartek, ale cierpliwość ta jest wynagrodzona doznaniami smakowymi, czyli domowy wyrób nalewek. Chętnych zapraszam TU. Strona jest świeżutka więc za dużo tam jeszcze nie ma. Osoby które chciałyby się podzielić swoimi przepisami mogą się zarejestrować i przesłać do mnie wiadomość że chcą opublikować przepis, a ja zmienię im prawa na autora. Przy okazji osoby korzystające z bloggera będą miały małą próbkę możliwości wordpressa.

67 rocznica powstania warszawskiego

A to mój starszy syn podczas harcerskiej inscenizacji. Dziś idę walczyć – Mamo, Może nie wrócę więcej,  Może mi przyjdzie polec tak samo Jak tyle, tyle tysięcy Poległo polskich żołnierzy Za wolność naszą i sprawę. Ja w Polskę, Mamo, tak strasznie wierzę I w świętość naszej sprawy" (…) Józef Andrzej Szczepański ps. "Ziutek"

Dzień Kobiet

Z tym dniem kojarzy mi się jak nic piosenka: Dzień kobiet, dzień kobiet, niech każdy się dowie, że dzisiaj święto dziewczynek… Co prawda za mała byłam na rajstopki i goździka, ale trochę czaję tamte klimaty. Przynajmniej się kobietkom słusznie należało…No i jeszcze taki motyw jakoś stoi mi przed oczami, wracającego lekko czerstwego pana ze złamanym tulipankiem do domu, hi hi – i ciekawe kto miał wtedy święto…Teraz wszystko zależy od chęci i wyobraźni naszych mężczyzn. No mnie dziś od rana same miłe rzeczy spotykają za wyjątkiem paskudnego kataru. Dostałam różyczkę, bombonierkę i torcik wedlowski w pracy. W domu obiadek przepyszny zresztą przygotował mój 12-sto letni synek, a mężuś mnie zaskoczył ulubioną czekoladką z okienkiem, kilkoma przydasiami i „zwędzonym” bukietem, zresztą zobaczcie same, a jaki pachnący…

Przez ten katar miałam takie zędy smakowe, zachciało mi się kabanosków no to dostałam ich cały pęk…

Wam też kobietki, życzę miłego wieczoru w tym dniu, jakby tak Dzień Kobiet był raz w miesiącu, byłoby super…

<